Zwyczaje i nadzwyczaje

Dni ostatnie, choć słoneczne nie przyniosły ze sobą żadnej historii wartej wspomnienia, więc skupiłem się na obserwacji otoczenia.

Po pierwsze, nie daj się zwieść stereotypom. Chińczyk mały nie jest! Jeśli kiedykolwiek mieliśmy argument wzrostu w dyskusji to właśnie go nam zabrali. Widziałem kobiety patrzące z góry i stada gimnazjalistów przerastających mnie o głowę. Nie wiem czy to zaplanowana deformacja, nie mniej jednak mam wrażenie jakbym doświadczał ewolucji na bieżąco :)

Jeśli już jesteśmy przy gimnazjalistach, rzec mogę, że to najmodniejsza część społeczeństwa. Nie, żeby mi się podobały czapki z daszkiem na czubku głowy, ale nie można im zabrać czujności w odbiorze funkcjonujących trendów. A jeśli chodzi o trend to ciekawostką jest moc młodzieńców nosząca oprawki okularów bez szkieł.

sha_0098Po trzecie zawiadamiam, że Chińczycy uwielbiają słodycze. Stoiska z ciastkami, donatami, pudingami, szejkami i smakołykami, których nawet nazwać nie potrafię są wszędzie. Wszechogarniający zapach cukierni rozchodzi się po głównych skupiskach ludzkich. To właśnie sprawia, że dla mnie metro w Chinach jest najprzyjemniejszym transportem miejskim (pomijając tłok).

Co innego skrzyżowania. Już wspominałem o niecodziennym podejściu do przepisów drogowych, dlatego skupię się na innym zjawisku – na porządkowych. Każde szanujące się skrzyżowanie kontrolowane jest przez porządkowych sterujących ruchem i bezpieczeństwem pieszych. Prawdę mówiąc długo zastanawiałem się nad użyciem słowa „bezpieczeństwo”, po prostu gwiżdżą kiedy zapala się zielone światło.
Na takiej krzyżówce zawsze stoi czterech zuchów i każdy zarządza jedną zebrą. Czasem jednak trafia się święto skrzyżowań i pojawia się ważna szycha w czarnym garniturze. Wtedy do pomocy zaangażowana jest policja, aparaty fotograficzne i panuje przyjemna atmosfera dobrze spełnionego zadania. Właśnie dzisiaj tak było. Naliczyłem 16 osób ze świty delegata z czego siedmiu dziarsko panowało nad kotłem zwanym ruchem ulicznym. W kalkulacjach pominąłem samych porządkowych, arytmetykę zostawiam Tobie.

Absurdów codzienności można doświadczyć wiele a tematów na użycie aparatu tysiące. Aż stach pomyśleć co dzieje się za granicami miasta :) Jak to określił Nigel poznany na wieczorze polonijmym „Szanghaj to nie Chiny”.

Napisane przez:

komentarzy 5 do “Zwyczaje i nadzwyczaje”

  1. Marzec 20, 2009 o godz. 3:05 am, Jarr pisze:

    Wow, zaczynają się Shanghai-skie smaczki :)

  2. Marzec 22, 2009 o godz. 9:54 pm, Ewa pisze:

    To ja jako fanatyczka słodyczy poproszę o:
    1. zdjęcie czegoś słodkiego, co jedzą najczęściej
    2. zdjęcie czegoś słodkiego, co ma najbardziej odjechańczy look
    i później się przykleję do monitora ;)
    Dziękuuuuuuuję

    p.s. coś się komentarze nie ustawiają jeden po drugim tylko obok… dziwne
    p.p.s a można mieć taką funkcję, że jak będzie nowy wpis w blogu, to żeby maila dostawać automatycznie, takiego powiadamiającego? hmm?

  3. Marzec 23, 2009 o godz. 9:16 am, Kriss pisze:

    Nad zdjęciami słodyczy pracuję. Komentarze ustawiają się tak tylko w IE, my w Sha nie wspieramy IE :) Hmm można mieć funkcję powiadomienia, musiałbym Cię zarejestrować jako subscribera, przetestuję i dam znać.

  4. Marzec 28, 2009 o godz. 4:55 am, Ewa pisze:

    No że tak powiem, te białe czekoladki żółtego narodu, to się tylko kolorowymi papierkami różnią ;)

  5. Marzec 28, 2009 o godz. 9:55 am, Kriss pisze:

    Nie sądzisz chyba, że traciłbym czas na pstrykanie zdjęć czekoladkom? ;P

Zostaw komentarz