Parkiet, podest i cała reszta

sha-club-mt

Masaż to fajna sprawa i pewnie o tym wiesz. Siebie nie mogę nazwać ekspertem w tej dziedzinie, doświadczenie mam małe a ilość wizyt u magików mogę policzyć na palcach jednej ręki. Co jednak wyróżnia mnie spośród wymasowanej rzeszy poszukiwaczów odprężenia, przynajmniej tych na północ od Tatr? Cóż… mam tu na myśli sobotni incydent, o którym troszkę później.

Tego weekendu spotkaliśmy się z Piotrkiem, który odwiedził Szanghaj jako jeden z punktów tygodniowej, firmowej wycieczki w gronie pracowników z całej Polski. Aby nie rozdzielać turystów dołączyliśmy do mocno rozluźnionej ekipy w klubie MT. Knajpa typowo chińska, szybki beat, głośno i tancerki na stołach. Podczas zamawiania napojów barman pomylił menu, podał nam lokalną wersję cennika, po czym zreflektował się i podmienił na wersję „dla białych”. Patrząc w oczy mojego osobistego mistrza negocjacji, biedaczek nie zdawał sobie jeszcze wtedy sprawy, że otwiera portal do piekieł ze specjalnym zaproszeniem dla siebie. Nie wdając się w szczegóły potyczki, skończyliśmy na sofach popijając napoje w iście satysfakcjonującej cenie.

Napój jeden, napój drugi i czas na toaletę. Nie obawiaj się, nie będę wdawał się w szczegóły jednak tak rozpoczęła się moja przygoda, od której zacząłem ten wpis.
Osobiście nie przepadam za „ścianami płaczu”, więc co byś powiedział jeśli w tak niekomfortowej sytuacji, w męskiej, dość ciasnej toalecie wylądował Tobie na karku ciepły ręcznik wraz z dłonią masującego pana! Oczywiście nie chodzi mi o sytuację, kiedy czekasz na swoją kolej. Myślę tu raczej o momencie kiedy jedyne co Ciebie interesuje to krążenie wody w przyrodzie i jej bilans na Ziemi! Cała sytuacja na tyle wyprowadziła mnie z równowagi, iż musiałem wrócić na swoje miejsce i opracować nową strategię w tym temacie.
Drugie podejście nie było lepsze. Wymachiwanie ręką i próby przerwania rytuału nie przyniosły skutku. W takim momencie nawet samuraj miałby kłopoty. Tym razem jako bonus oklepano mi plecy i wymasowano ramiona. Nie wiem czy to pomaga, ale jedno jest pewne. Gdyby lokal nie znajdował się na 6stym piętrze, biegałbym na dwór!

Reszta wieczoru po tym zajściu wypadła dla mnie dość blado. Tańce na podestach, tradycyjne szarpanie w parze i próby flirtu „zmęczonych” wycieczkowiczów z Asią, którą już na początku rozpoznano jako Chinkę. Młodszą część wycieczki zabraliśmy jeszcze na przejażdżkę po ciekawszych lokalach w mieście i tak zakończyliśmy noc.

Informuję również, iż Klub MT został skreślony z mapy punktów wartych zobaczenia :)

Napisane przez:

komentarzy 8 do “Parkiet, podest i cała reszta”

  1. Kwiecień 7, 2009 o godz. 3:43 pm, Jarr pisze:

    A ja bym spróbował podczas uzupełniania bilansu wody w przyrodzie masażu karku i pleców. Klub MT, tak, obowiązkowy punkt wycieczki ;)

  2. Kwiecień 7, 2009 o godz. 4:29 pm, Kriss pisze:

    Szwagier… wrócę, pójdziemy do Sopotu, to Ci oklepie plecy jak poprosisz :)

  3. Kwiecień 9, 2009 o godz. 4:12 am, B pisze:

    Ej, czy wszyscy byli poddawani takim zabiegom,czy tylko Ty:)? Jesli tak, to czymze sobie zasluzyles? Albo lepiej nie odpowiadaj;)
    A co z dziewczynami? Czy u nich wysuwaly sie jakies rece z geberitu, zeby wymasowac kark;)?

  4. Kwiecień 9, 2009 o godz. 10:44 am, Kriss pisze:

    Wydaje mi się, że wszyscy biali. Przy podawaniu ręcznika oczywiście dawał do zrozumienia, że obok leży taca na kasiorę a na niej sugestywne, przemoczone 20RMB :)
    Dziewczyny nie miały takich luksusów.

  5. Kwiecień 10, 2009 o godz. 8:05 pm, Bodek pisze:

    Witaj – Widzę, że autor mocno ocenzurował zdjęcia z tańców na barze:)
    A działo się działo….

  6. Kwiecień 11, 2009 o godz. 2:16 pm, Kriss pisze:

    To są Chiny, cenzura musi być, dla dobra ogółu! ;)

  7. Kwiecień 11, 2009 o godz. 7:40 pm, Marcin pisze:

    Dzieki za wycieczke do „europejskiego” przybytku i ciekawa konwersacje. MT ma swoj koloryt, moze i w … Virgo? bylo swojsko, jednak dosc nudnawo a i ceny 40RMB za male piwo to chyba cena specjalna niczym nie rozniaca sie od tej dla bialych w MT.
    Co mnie zdiwilo?
    Ze pilismy podrabiana „Wyborowa” jedyne 480RMB (240zl) za butelke 0,7L

  8. Kwiecień 11, 2009 o godz. 11:10 pm, Kriss pisze:

    40RMB to średnia cena za browar w lokalach, w MT dla lokalesów piwo kosztowało 30RMB a od białych brali 50RMB. Jeśli chodzi o Wyborową, w Carrefour chodzi za 120RMB. Jeśli idzie o klimat imprez, to co kto lubi ;) „Drobne” różnice kreują opinie ;) Pozdrawiam.

Zostaw komentarz