Turnus wiosenny dobiegł końca a wraz z nim pożegnaliśmy pogodę, którą można by nazwać komfortową. Naszedł okres deszczowy, choć o deszcz dość trudno, za to wilgotność powietrza sięga 70% i bez klimatyzacji wytrzymać za długo nie idzie. Gdyby turysta się tym przejmował, nic by nie zobaczył, a nie taka jego natura. Wścibski jest i dla fajnego widoku wlezie nawet tam gdzie go nie chcą. Na przykład na dach… a właściwie taras.
Przyjazd Państwa Skierków okazał się dobrym momentem na odświeżenie „dachowego” tematu i pod osłoną nocy wyruszyliśmy na nocną sesje. Drzwi na taras zamykane są losowo i trudno wpasować się w odpowiedni dzień, jednak kiedy na ramieniu statyw i aparat, odwrotu nie ma. Orzeźwiający wiaterek na wysokości 32go pietra i blask świateł z każdej strony wzbogacił doznania a ich owocem jest mała galeria zdjęć, którą zamieszczam poniżej wraz z panoramą.
Kolejne miejsce, które będę odwiedzał często…



Komentarze: 3 do “Dachowa historia”
Zostaw komentarz