Zaczynając pracę w Szanghaju byłem z początku lekko przygnębiony okolicą nowego biura. Brudna, tłoczna, okraszona bukietem zapachów, które jestem w stanie przywołać w każdej chwili, aczkolwiek nie jest to woń, do której wracam w chwilach rozterki.
Po krótkim czasie stwierdzam, że nie zamieniłbym tej okolicy na żadną inną. Mam już swoje ulubione lokale, które odwiedzam w czasie lunchu. I chociaż jeden został prawdopodobnie zamknięty przez tutejszy sanepid albo lokalnego Gordona Ramsey’a, zabawa w degustację chińskiej kuchni cały czas zapewnia wiele przyjemności i niespodzianek.
Dziś w oczekiwaniu na raport naszych gości zamieszczam dla ciekawskich krótkie video z powrotu do domu… na rolkach. Z początku miałem zarejestrować tylko odcinek, o którym wspomniałem wyżej, jednak trasa nie jest długa, więc zawarłem całość w przyspieszonym tempie. Dobór muzyki nie jest przypadkowy i właśnie pod jej wpływem powrót staje się krótszy. Jednocześnie jest to niemy krzyk rozpaczy z powodu przegapienia Open’era w tym roku.


Komentarze: 8 do “Droga do domu”
Zostaw komentarz