Komunikat

Z przykrością zawiadamiam, iż z przyczyn niezależnych ode mnie muszę na kilka chwil zawiesić „nadawanie”. Lampka nie powiem czego i przypadkowy kopniak z pół obrotu (nie powiem kogo) zalał mi komputer :) Póki nie dobiorę się do materiałów na dysku, pozostają mi jedynie strzępki zdjęć na karcie aparatu, więc mogę jedynie zaprosić do wrześniowej galerii, gdzie po długich łowach udało mi się umieścić psa w butach. Poza tym: trochę fotograficznego ekshibicjonizmu w ogrodzie botanicznym oraz koszmarny Expat Show, który odbywał się w budynku powstałym przy pomocy siły i myśli rosyjskiej co zresztą widać na załączonym obrazku (w galerii).

Napisane przez:

komentarzy 13 do “Komunikat”

  1. Wrzesień 22, 2009 o godz. 3:33 pm, Jarr pisze:

    Nieeeeeeeeeeeeee, nie rób nam tego!!!!!!!!!!!!

    Shanghai Weekly nadaje sens naszemu życiu. Oderwanie nas od cotygodniowych relacji, będzie jak odcięcie pępowiny nowo narodzonego dziecka (a każdy z nas wie, jaki to koszmar).

    Chcemy, aby „Kriss wtorkowym o poranku” nadal nadawał.

  2. Wrzesień 22, 2009 o godz. 4:12 pm, Kriss pisze:

    Wiem, wiem musi być ciężko, ale razem przez to przejdziemy. Gdybym tylko mógł, nadawałbym dla Ciebie na Twitterze ;)

  3. Wrzesień 23, 2009 o godz. 1:38 am, B. pisze:

    Czemu sie nie chwaliles, ze Chuck ma do Was wpasc na weekend;)?
    Widze, ze Bund caly czas w remoncie(?). Obiecaj mi, ze jak juz go otworza, zrobisz kilka niezlych fotek(zamawiam widok na Pudong, ludzi cwiczacych Tai Chi itp.:))
    Co do reszty zdjec…chcialem skomentowac te na kamieniu w oczku wodnym, ale doprawdy nie wiem jak;)
    Mam nadzieje, ze przerwa w dostawach wiesci z Sha nie potrwa dlugo. Zbliza sie jesien i dlugie chlodne wieczory, zatem nie mozesz zawiesc oczekiwan rodakow, ktorzy beda oczekiwali z wytesknieniem na komunikat: „Shablog znowu nadaje!”
    Aha, a temu „Chuckowi” przekaz, ze jeszcze jeden taki numer i zostanie „odwolany” w trybie natychmiastowym z Sha;)

  4. Wrzesień 23, 2009 o godz. 2:28 am, jungle hessus pisze:

    …e tam olej tego bloga, daj spokój Krzysiek. Tylko Chiny i Chiny….

  5. Wrzesień 23, 2009 o godz. 9:40 pm, Ewa pisze:

    Ale dół

  6. Wrzesień 23, 2009 o godz. 10:46 pm, Kriss pisze:

    @B: To nie Bund… szczerze to na Bundzie nie byłem od maja. Cały czas rozkopany. Obiecuję powiększyć kolekcję, ale pewnie dopiero w przyszłym roku.
    @Jungle Hessus: No przecież „olałem”.
    @Ewa: No dół, żyć się nie chcę… i jeszcze deszcz!

    Btw.Ten komentarz powstał dzięki uprzejmości Chuck’a ;)

  7. Wrzesień 24, 2009 o godz. 10:48 pm, Nieokrzesany Mściwój pisze:

    To co prawisz zaiste ból sprawia sercu memu. Czuję zimną stal noża niesprawiedliwości między moimi łopatkami. Jak mogłeś potraktować tak komputer? Nie zastanwiales się nawet przez chwile czy ma dzieci, rodzinę, albo kredyt na coś (pewnie ważnego).
    [‚][‚][‚] jego scalakom.
    Widzisz, a ja mam nadmiar krzemu w domu, zapraszam hehe, koniecznie z nie powiem czym w rękach (nie piszę w ręku żebyś miał wyobrażenie skali potrzeb).

  8. Wrzesień 26, 2009 o godz. 12:57 am, Chuck Norris vel lovely wife:) pisze:

    Wszem i wobec Chuck ogłasza, że dzięki cudowi nie techinki a natury kopmuter zaczął działać. Kochani czytelnicy już niebawem nowy wpis!!! Może nie w ten weekend który niestety dla ludzi pracy oznacza tylko jednodniowy :/ Podpisano: Chuck Norris vel lovely wife:)

  9. Wrzesień 26, 2009 o godz. 4:26 am, sis pisze:

    wow,Chuck czekaliśmy na Twoja pomoc;),teraz nasze poranki i wieczory znowu beda pełne radości bo kontakt z Szanghajem jest nam bardzo potrzebny :))))

  10. Wrzesień 26, 2009 o godz. 5:57 am, Lukasz pisze:

    Oj Chuck, w Czajnach, za sprawą małych rączek dzieci zatrudnionych na niewolniczych warunkach w kapitalistycznych ośrodkach wyzysku, nawet krzem ożywa.

  11. Wrzesień 26, 2009 o godz. 9:35 am, Kriss pisze:

    Nieokrzesany Mściwoju, krzemowy wieszczu zdemaskowałeś swoje alter ego podając prawdziwą tożsamość. Nie wiem czy to swego rodzaju happening na łamach poczytnego Shanghai Weekly :) czy najzwyczajniej nie wytrzymałeś napięcia opowiadając o krzemie. Co prawda to nie Daily Planet, ale przez ułamek sekundy (jeden komentarz) byłeś drugim Clarkiem Kentem.

  12. Wrzesień 27, 2009 o godz. 4:20 pm, Lukasz pisze:

    Hmm, błąd myślenia to przez jeden komentarz Clark Kent mógł poczuć się jak Łukasz :)

  13. Wrzesień 28, 2009 o godz. 7:44 pm, josp pisze:

    No i stało się.. Kilka miesięcy regularnych wpływów na konciwo i co? Zaczynają się pijackie burdy. Tak to jest – „Polak na wyjeździe”, a zwłaszcza w Szanghaju, który sprzyja takim zachowaniom. Ale kurde trochę kontroli, bez dewastacji! Teraz żałuję, że nie udało mi się z wami dłużej zostać. Przynajmniej uchroniłbym przed klęską niektóre rzeczy materialne.. bawcie się rozsądniej ;)

Zostaw komentarz