Upijmy się jeszcze raz

shablog.pl-shaback

Upojony namiastką post-kolonialnej cywilizacji wracasz lekko rozpieszczony i kapryśny do miejsca, które już nie łaskocze rogówek jak kiedyś. Na nowo przyzwyczajasz się do odgłosów ulicy i jej mieszkańców funkcjonujących według wciąż niejasnej, chaotycznej formuły. Aby rozkochać w sobie miasto na nowo, zawalczyć o przerwany romans trzeba wykorzystać o pierwszą nadarzającą się okazję i ruszyć w miasto.

Szanghaj to wielki betonowy organizm, zmieniający się z dnia na dzień. Sklepy, plomby, budynki, a nawet całe ulice zmieniają swoje oblicze nieodwracalnie i w mgnieniu oka. Odwiedzając znane zakamarki w poszukiwaniu starych acz nowych rozkoszy czasem można się miło rozczarować, a czasem uronić łzę po zanikających punktach na wydeptanej trasie turysty.

Kto nie może mieć Star Ferry w przystani Hongkońskiej, może mieć prom przez rzekę Huangpu. Pomimo rozkopanego Bundu druga strona z widokiem na Koncesję Francuską, zupełnie nie tknięta, nocą wypada przemiło i nie ściąga tak wielkiej ilości gapiów, więc zadziwiająco spokojny spacer można zaliczyć nawet w sobotni wieczór.

Patykowo czyli wieprz, spieczona ośmiornica i najlepszy kurczak z ulicy powoli umiera, a właściwie rozpada się z dużą pomocą jedynego słusznego wizjonera. Za to w sercu miasta przez długi, długi czas ukrywał się hostel o nieocenionym walorze jakim jest Tsing Tao za 8 rmb i tarasie z drzewem w środku budynku.

Jak widzisz sprawy płyną swoim torem, a tor jest szeroki z dużym spadkiem, rozpędzając miasto jak lawinę w Alpach. Pierwszy przystanek… Expo, ale to z pewnością tylko początek. Starych miejsc szkoda za to nigdy nie zabraknie nowych… i to po powrocie cieszy najbardziej. Zawsze znajdzie się ktoś, kto pokaże co jest za kolejnym rogiem.

Napisane przez:

komentarzy 7 do “Upijmy się jeszcze raz”

  1. Październik 28, 2009 o godz. 11:38 pm, Jarr pisze:

    Znów super wpis o Sha a już myślałem, że zakochany w HK, nie będziesz już w stanie pisać.

    No i znów wracam na pozycję lidera w komentarzach ;)

  2. Październik 29, 2009 o godz. 5:00 am, B. pisze:

    Nocne fotki robiles ze statywu?
    0984:Myslalem, ze to jakas Chinka;)
    0985:Best
    0990: Co to za polaczenie hulajnogi z rowerem? Duzo takich na miescie? Moze rzucisz pare sztuk na Polske, zobaczymy czy zrobi furore:)?
    P.S.0998:)))

  3. Październik 29, 2009 o godz. 11:25 am, Kriss pisze:

    @Jarr: Od razu zakochany…raczej rozkapryszony. Niestety nie mam nagród za podium w komentarzach… chyba, że browar na miejscu.

  4. Październik 29, 2009 o godz. 11:31 am, Kriss pisze:

    @B: Nocne fotki bez statywu…ciężko było, drżąca ręka, podpieranie się o cokolwiek. Dla mnie best 0986 ;) Ostatnio z ostrością się popsułem.
    Nad tym rowerkiem się zastanawiam, ale teraz co chwila coś jest nielegalne bądź nieprzepisowe. Trochę ich jeszcze jeździ, ale tanie nie są. W Polsce wywrotka gwarantowana na pierwszym krawężniku.
    PS. 0998 – Myślałem, że stać Cię na więcej. Pewnie rączki drżały nad klawiaturą :))

  5. Październik 30, 2009 o godz. 4:42 am, sis pisze:

    brat to że zachwyciłeś się HK nie oznacza że musisz tak smutno pisać na temat miejsca w które się wybieramy i które jest dla nas egzotyka…bo zaraz pomyśle że lepiej polecieć od razu do HK :)

  6. Październik 30, 2009 o godz. 10:11 am, Kriss pisze:

    O HK już zapomniałem, a wpis nie jest smutny tylko poważny, ciesz się, że refleksją nie nasączyłem bo taki był w oryginale ;) A o wyjazd nie musisz się martwić ;P

  7. Październik 31, 2009 o godz. 11:24 pm, B. pisze:

    0986 tez dobre(przez nieostry i jakby w biegu pierwszy plan, najwieksza uwage sciaga pograzonny w lekturze, krzyzowce(?)koles przy mopie:)-oczywiscie to tylko moj odbior tematu), ale wole czern z biela
    0998 oj drzaly, drzaly:), bo po rozmowie na skype, widzac „ten” zestaw, pomyslalem, ze w Sha jesien sie zaczela,a tu jednak nie o to chodzilo;)
    Jesli moge wtracic sie w dyskusje odnosnie wpisu, to odebralem go jako potwierdzenie dojrzalego uczucia do Sha, zatem b.pozytywnie:)

Zostaw komentarz