Śluby, hazard i skradzione dusze

Właściwie chciałem zacząć od ciekawostki branżowej, która może kogoś zainteresuje, ale żeby nie zanudzać wszystkich, zostawię ją na koniec.

Jakiś czas temu trafiłem na wywiad z Yao Mingiem, w którym to mierzący 236cm koszykarz z Huston Rockets ujawnia, iż wciąż mieszka z rodzicami i nie zmieni się to aż do jego ślubu. Tak… chińczycy przywiązują dużą wagę do tej tradycji.
Nic by w tym nie było złego gdyby nie fakt, iż w miastach takich jak Szanghaj (o dziwo) nie łatwo o partnera, więc wiek koczowników wzrasta. Pomimo procentowej przewagi mężczyzn to właśnie kobiety mają problem z drugą połówką…

Nacja singli na garnuszku rodziców rośnie, a rynek weselny nie pozwala im zapomnieć o jedynym ważnym dniu w ich życiu. Na ulicy atakowany jesteś znienacka i może nawet tam gdzie byś się nie spodziewał. Model Nissana przeznaczona specjalnie dla nowożeńców, ślubne foto-albumy wystawione na chodniki i cała masa sklepów, które zajmują się tylko organizacją ślubów.

Temat ślubny w Szanghaju chodził za mną od jakiegoś czasu i teraz kiedy mamy zaproszenie na prawdziwe chińskie wesele (w maju przyszłego roku :)) chciałem zrobić krótkie wprowadzenie. Otóż para przygotowuje się na rok wcześniej i ustala daty wg. szczęśliwych numerków – coś jak u nas, wiec nie ma się co dziwić. Natomiast z racji rozmachu i liczby gości sama ceremonia trwa około 2 godzin. Kalkulacja jest prosta. W Chinach wesele to jedzenie, więc czas jest przeciwnie proporcjonalny do liczby głodnych gości.

Mimo skróconego czasu już mi zapowiedziano, iż jest szansa na rozmyty finał. Zaproszenie obcokrajowców jest swego rodzaju egzotycznym dodatkiem do dekoracji i nie jedna osoba będzie chciała to docenić poprzez popularny toast gambei (do dna). Przy takim toaście wartość trunku nie ma żadnego znaczenia. Tani bełt czy wino z nieosiągalnej półki wlewane jest do gardła aż do ostatniej kropli. Tak też przychodzi czasem robić interesy, ale o tym kiedy indziej.

Z innej równie ciekawej zasłyszanej historii wynika, iż para młoda jest obdarowywana tanimi papierosami o nazwie Podwójne Szczęście, które wypalają z gośćmi lub z obdarowującymi. Tego do końca nie wiem i nie jestem przekonany ile prawdy jest w tej historii.

Jedno jest pewne. Ślub w Chinach do maszynka do zarabiania pieniędzy. Chińczycy podatni na jaskrawe kolory tym bardziej dają się porwać fantazjom przez co wszystko wygląda cukierkowo… niczym z bajki. Wszystko po to by za kilkanaście lat otworzyć album z do bólu wyretuszowanymi zdjęciami pary młodej wystylizowanej na gwiazdy filmowe bądź w jakikolwiek inny sposób w większości przypadków niezrozumiały dla przybysza z daleka. Najważniejsze, że dają się fotografować na ulicach… czego nie można powiedzieć o grupkach grających w karty, kości czy mahjong.

Ostatniego tygodnia wyruszając na kolejne polowanie dusz uparłem się aby sfotografować graczy w akcji. Hazard w Chinach jest ściśle zabroniony przez co każdy jest czujny, a właściwie przeczulony. Ostatnie aresztowanie młodych expatów w ich własnym mieszkaniu podczas rozgrywek pokera w jasny sposób określa jak bardzo rząd nie chce gier na pieniądze.
Aby ustrzelić ulicznych grajków trzeba zdobyć ich zaufanie. Wyciąganie aparatu może wszystkich spłoszyć, więc poznajesz grę i okazujesz zaciekawienie.

Tym sposobem zostałbym wciągnięty do gry, której nie rozumiem i zapewne oskubali by mnie szybciej niż kury na zapleczu. Wymigałem się z potyczki, ale niestety zdjęcia też nie zrobiłem. Pomimo próby i szybkiego strzału, obiektyw został przysłonięty kurtką. Następnym razem będę szybszy.

A teraz ciekawostka:

Otóż każda strona internetowa na terenie Chin musi posiadać licencje ICP, czyli tak zwane pozwolenie na publiczny wirtualny byt. Procedura przyznawania owej licencji trwa do 20 dni i nie jest powiedziane, iż się załapiesz. Szczegółów nie znam, ale jednostka rządowa zajmująca się tymi sprawami zapewne jakiś szablon selekcji posiada. Strona, która takiej licencji nie ma (a jest online), jak tylko zostanie złapana przez system kontrolujący zostaje automatycznie zablokowana. Wraz z nią blokowany jest całkowity dostęp to serwera.

Aby jednak było śmieszniej China Unicom w tym tygodniu zmieniła procedurę: wybiera dostawcę, wyłącza serwisy i sprawdza licencje w trybie offline. Mówiąc dostawca mam na myśli providera, który posiada przykładowo 300 serwerów – wszystkie wyłączane są na raz. Wyobraź sobie liczbę klientów, która przez 3 dni dopytuje się o niedziałające domeny, witryny, usługi… a „winowajca” wcale nie ma zamiaru odpowiadać.

Napisane przez:

komentarzy 14 do “Śluby, hazard i skradzione dusze”

  1. Listopad 30, 2009 o godz. 3:58 pm, jungle jesuss pisze:

    1122 fotka kozak. poznałeś sha graficiarzy?

  2. Listopad 30, 2009 o godz. 4:38 pm, Jarr pisze:

    Czyżby zablokowali serwery z Twoimi serwisami, bo zapomniałeś o certyfikacie??

  3. Listopad 30, 2009 o godz. 5:24 pm, quz_J pisze:

    Mozesz polecić jakiś chiński hosting? Bede mógł wpisać sobie w CVke ze posiadam bardzo ekskluzywny certyfikat ;)

  4. Listopad 30, 2009 o godz. 5:38 pm, Kriss pisze:

    @jungle jesuss:
    Jakiegoś włocha ze sprayem dopadłem. Słabo po angielsku mówił, za to zrobiłem mu sesje zdjęciową w zamian za udostępnienie fotek.

    @Jarr:
    Serwery zablokowali, ale nikt o certyfikacie nie zapomniał… i to irytuje najbardziej.

  5. Listopad 30, 2009 o godz. 6:28 pm, Kriss pisze:

    @quz_J: Na przykład edong.com, ale wpierw musisz się ubiegać o licencje ICP w odpowiednim organie. Jeśli dostaniesz certyfikat, ściągasz go i wstawiasz na swój serwis :)

  6. Listopad 30, 2009 o godz. 11:53 pm, YLK pisze:

    Przechodzilem przez proces weryfikacji – w sumie bez wiekszego bolu, choc bardzo niechetnie musialem umiescic bezposrednio pod domena przeslany mi niewielki programik – prawdopodobnie przekazujacy informacje o uaktualnieniach strony gdzie do gory…
    Jesli sie nie zarejestrujesz, to firma hostingowa grozi usunieciem strony z serwera. Programik musisz umiescic w glownym menu – to integralna czesc procesu, bez ktorej rejestracja jest niekompletna/niewazna.
    Najwiekszy klopot jest jednak w tym, ze chinskie serwery bardzo czesto sa zrodlem spamu, i zachodnie maja czarna liste (tak mi tlumaczono przynajmniej), z ktorej po prostu nie przyjmuja poczty – odrzucaja ja.

  7. Grudzień 1, 2009 o godz. 3:32 pm, Kriss pisze:

    Wszystko zależy od kontentu. Klient, który udostępnia materiały edukacyjne miał spore problemy z weryfikacją. Czasem do licencji trzeba podejść kilka razy.

  8. Grudzień 2, 2009 o godz. 10:54 am, YLK pisze:

    Moja strona dot. tradycyjnej kultury chinskiej, wiec przeszla bez klopotu, ale pewnie strony z zawartoscia mogaca budzic wieksze czy mniejsze kontrowersje moga juz miec problemy. Inna sprawa, ze moja strona istniala przed obowiazkiem weryfikacji i przyznawania ICP, wiec gdy ten moment nadszedl, organa weryfikujace musialy uporac sie z morzem stron, mialy mniej doswiadczenia, nastawione byly tylko na polityke, pornografie i hazard, a teraz idzie wszystko juz normalniejszym tokiem, a i organa sa bardziej kompetentne…

  9. Grudzień 5, 2009 o godz. 5:32 am, B. pisze:

    Temat ciekawostki branzowej odpuszczam, choc widze, ze wywolal spore poruszenie:)
    Zaciekawilo mnie natomiast zdanie:”…to właśnie kobiety mają problem z drugą połówką…” Szczerze mowiac, czy raczej piszac, ja rowniez czasami mam problem z druga polowka… Musze przyznac, ze optymalna pojemnoscia dla mnie jest 0,7l;) A powaznie, z czego wynika ten problem? Czyzby panowie skosnoocy byli tacy wybredni?
    Przy okazji, zazdroszcze zaproszenia na prawdziwe chinskie wesele:)
    Proponuje zebys przeprowadzil w trakcie trwania imprezy konkurs wzorowany na tym z „tradycyjnego” polskiego wesela sportretowanego przez W.Smarzowskiego, czyli wygladaloby to mniej wiecej tak: Podwojne Szczescie + toast gambei + przysiady, i tak do skutku, az zostanie najtwardszy. Dla zwyciezcy funduje pobyt w…powiedzmy Skierniewicach na dlugi weekend majowy 2010;)
    I na koniec, polowanie na dusze b.udane:)

  10. Grudzień 5, 2009 o godz. 9:59 am, Kriss pisze:

    Problemu drugiej połówki nie jestem w stanie sprawdzić na własnej skórze, więc piszę co zasłyszę na podwórku :) Raz przytrafił mi się panel dyskusyjny wśród koleżanek z pracy. Chyba po porostu trudno o pana bez paskudnego paznokcia i z dobrą edukacją. Poza tym IMHO młodzi mężczyźni tutaj niewieścieją. Czasem mam wrażenie, że moda jest dla nich ważniejsza, grupki wystylizowanych chłopców… i wszędzie te męskie torebki eeeh!
    Pomysł weselny dobry, ale potem by gadali: był polak co wyłożył wesele w 10tej minucie :)

  11. Grudzień 5, 2009 o godz. 10:22 am, Kriss pisze:

    @YLK: Pochwalisz się stroną? Temat ciekawy.
    BTW.Zastanawiałem się jak sobie radzisz z blogowaniem na blogspocie z Chin :) I zaglądając tam akurat poruszyłeś temat blokady. Polecam gotrusted.com

  12. Grudzień 10, 2009 o godz. 12:55 am, YLK pisze:

    Dzieki za sugestie dot. bloga. Mam ambitny plan (NB idac za Twoim przykladem) zarejestrowac wlasna domene i zagoscic u kogos na serwerze – ale to zostawiam na tzw. „zas”, jako ze obecnie nie mam zupelnie czasu na rozrywki w postaci pisania bloga – niestety.

    Co do strony – mysle, ze dosc latwo ja znajdziesz szperajac w sieci – podczas gdy podanie jej URL oznaczaloby rezygnacje z anonimowosci ktora poki co sie ciesze.

    Powodzenia!

  13. Grudzień 14, 2009 o godz. 10:59 pm, YLK pisze:

    Dzis od 9 rano nowe obostrzenie – osoba indywidualna nie moze rejestrowac domeny w ChRL. Moga to zrobic tylko firmy, konieczne jest przedstawienie podpieczetowanej aplikacji, KRSu i karty ID osoby kontaktowej. Wszystko podobno w imie walki z torrentami. Robi sie coraz ciekawiej…

  14. Grudzień 15, 2009 o godz. 7:48 pm, Kriss pisze:

    No to słabo…! Walka z torrentami, dobre.

Zostaw komentarz