Zastanawiając się nad ostatnim spadkiem formy turystycznej doszedłem do wniosku, iż wszystkiemu winne planowanie. Zima wybiła nas z rytmu. Oczywiście czynników wspomagających było wiele: nieplanowany reset weekendowy, choroba, brak czasu przed, po i w czasie pracy. Do tego nadchodzące święta…
…na razie nic specjalnego bo ich nie czuć, ale jakby nie było pierwsze w Chinach. O jedyną odczuwalną oznakę świątecznego ducha walczą centra handlowe prześcigając się w wystawowych choinkach. Zieleń najwidoczniej już nie jest w modzie, więc znajdziesz tu drzewka w kolorach różu, złota czy błękitu. Mimo rozmachu, który nieporównywalnie różni się od tego naszego, nastoju świątecznego tutaj nie poczujesz nawet jakby Cię zaszedł od tyłu i kopnął w…
W święta wolnych dni nie ma, więc musisz je sobie zaplanować. Czasem zdarzy się i Chińczyk, który weźmie wolne aby wyskoczyć na karaoke w Wigilijną noc. Poza tym dzień jak co dzień. W takim właśnie nastroju mijały ostanie weekendy, oczekiwanie na gości, imprezy w niekoniecznie ulubionych miejscach, nietrafione wypady poza centrum.
Songjiang Town to jeden z nich. Podróż metrem trwała dłużej niż nasz pobyt na miejscu. Rzec można betonowe pustkowie wypełnione rządowymi budynkami i ulicami na szerokość kilku czołgów (lub w zależności od postrzegania rzeczywistości… hummerów).
Park przy samym metrze, 13 ślubnych par walczących o miano „najlepszy album zdjęciowy roku” i… to wszystko. Kiedy zaczynasz robić zdjęcia sobie a nie okolicy coś jest nie tak. Popraw mnie jeśli wiesz coś więcej o Songjiang Town, choć pewnie nie przekona mnie to do powrotu. Gdyby był z nami kierowca i rzekł: „tam nic nie ma”… uwierzyłbym na słowo. A cała wyprawa przez jedną reklamę w Sheshan i hotel, którego jeszcze nie wybudowano.
Wkrótce więcej i dalej. Ho ho ho!


Komentarze: 6 do “Turystyczna śpiączka”
Zostaw komentarz