„Zaufaj mi, to raj. Tu głodni przychodzą zaspokoić pragnienie. Całe pokolenia przemierzające glob w poszukiwaniu czegoś czego jeszcze nie próbowali. Więc nigdy nie odmawiaj zaproszenia, nigdy nie przestawaj być miłym, nigdy nie nadużywaj gościnności. Po prostu zachowaj otwarty umysł i zaciągaj się doznaniami. A jeśli zaboli, będziesz wiedział, że było warto.”
Tajlandia, Phuket! 24 godziny podroży i kilka nieplanowanych przystanków po drodze, ale o tym niebawem. Mamy nowy rok i od nocy sylwestrowej zaczynam. Bez większego planu i z ofertą hotelową w cenie rozpoczęliśmy noc z parą Skandynawów przy stole, na tarasie hotelowej restauracji. Ostra wyżerka, azjatycki Elvis i nierozruszane towarzystwo… kwintesencja turystycznego balu. Gdy z mikrofonu wodzireja popłynęły słowa: „Elvis has left the building”, wykonaliśmy równie sprawny zabieg ewakuacji ze strefy śpiączki.
O Tuktuka, mini-auto funkcjonujące jako „otwarta” taksówka nie było łatwo a i cenę trudniej stargować ze względu na cel i okoliczności. Ruszyliśmy na Patong, plażę, na której chcesz być gdy coś się dzieje i unikasz jej by odpocząć od wrażeń. Położona 15km od Kata Beach, naszej bazy wypadowej i miejsca zakwaterowania.
Na Patong zjechali się wszyscy z okolicy, więc trasę na plaże pokonujesz albo z prądem, albo pod prąd. Atmosfera sylwestrowa ogarnia już w czasie drogi, kiedy niebo poszyte lampionami wskazuje przystanek końcowy. Piasek między palcami, woda po kolana, niezliczona liczba wystrzelonych fajerwerków i raz jeszcze niezapomniany widok lampionów, załadowanych życzeniami to ten moment, ta chwila, która pozostanie w głowie na długo.
Impreza na ulicach dopiero zaczęła wrzeć, kiedy wylądowaliśmy na Kata w barze, gdzie klientela trzyma się lepiej od obsługi. Barmanki co noc wciągają za bar do tańca. Między jednym a drugim drinkiem bar „od zaplecza” wypełnia się tancerzami. Z godziny na godzinę nasza czteroosobowa armia traciła żołnierzy, aż wreszcie nadszedł czas kapitulacji. Gorący grudzień, szum wody, nocny skinny dipping, … jak nie próbowałeś takiego sylwestra to teraz nie masz wyjścia!


Komentarze: 10 do “Nowy rok po kolana w wodzie”
Zostaw komentarz