Piątkowy muzułmański bazar

Aż trudno uwierzyć, że takie miejsce wcześniej przegapiłem. Meczet HuXi jest jednym z większych w Szanghaju i właśnie wokół niego każdego piątku o godzinie 11 wierni z okolicy zbierają się na modły i małą przekąskę.

Jeśli szukasz autentycznych wrażeń dobrze trafiłeś. Nie ma tutaj miejsca na turystyczną prowizorkę i pamiątki na straganach. Zamiast tego na wstępie wita Cię ścięta owcza głowa czyli posiłek, na który możesz liczyć. Baranina to główny składnik lokalnych przysmaków i od tego zaczęliśmy.

Z początku z pewną dozą nieśmiałości, kiedy wierni odprawiali modły w meczecie i pustki przyświecały straganom, próbowaliśmy podstaw kuchni czyli pierogów z baraniną. Z czasem oblężenie stoisk przez wygłodniałych mężczyzn pobudziło kwasy żołądkowe do działania. W tłoku, kiedy walczysz o swoje zawsze lepiej smakuje.

Langman czyli zimny makaron z papryką chili i rzodkiewkami pani podała w iście domowy sposób. Kiedy zabrakło sosu, dolała wody do gara aby zaciągnąć aromat ze ścianek. Testując smak, oblizała łyżkę i zalała nią moje danie. Smaczne!
Pan serwujący pierogi na parze z dynią i baraniną nie miał jak wydać z 10rmb, więc wsadził rękę do misy i na oko dobrał taką ilość aby odpowiednio wypełnić lukę w cenie i ilości. Na dyskusje czasu nie miał, więc zamiast 2 dostałem 7. Do tego wypiekany chleb, którego nazwy nie znam i wiele innych przysmaków, których nie byliśmy w stanie zmieścić.

Delikatnego, wyrafinowanego smaku raczej tu nie znajdziesz, ręce będą obciekać tłuszczem, a i o miejsce na spoczynek ciężko. Za to próbowanie  „w ciemno” na bazarze to zabawa, której żaden sanepid nie zepsuje. No chyba, że przyjedzie i zamknie ulicę.

Napisane przez:

komentarzy 12 do “Piątkowy muzułmański bazar”

  1. Marzec 10, 2010 o godz. 3:15 pm, em pisze:

    Witaj,nie pierwszy już raz jako długonosy przyzywasz sanepid(myśląc że nas chroni-ha-ha!)w Sh jak pokazujesz działa zasada”co nas nie zabije-to nas wzmocni!”Najpierw modlitwa(1619)-o życie,potem niech się dzieje wola nieba(1624)Jest to zgodne z prawem naturalnej selekcji,która w tak wielomilionowym kraju jest na pewno popierana. Jeszcze coś rzuca się w oczy-dania”wysokiego ryzyka”serwują”osoby z tzw.zaułków wyburzeń innym-rodakom i Turystom z tzw.betonu i szkła. Może to MĄDROŚĆ ŻYCIOWA przemawia i woła ja jestem na TAK -pozdrawiam.

  2. Marzec 10, 2010 o godz. 4:49 pm, Jarr pisze:

    Nie wiem, czy mój żołądek byłby w stanie przyjąć to, co zobaczyłby na wstępie. Ja wolę nie widzieć tego, co jem.

  3. Marzec 10, 2010 o godz. 5:14 pm, Kriss pisze:

    @em: sanepid w moich postach to „ci źli”, ale przy okazji stanowi jednowyrazowe zabezpieczenie przed opisami stanu czystości rąk, paznokci i ogólnie higieny :)

    @Jarr: Dałbyś radę. Z kalmarami sobie radziłeś.

    Dla wtajemniczonych: pani pierożek z ekipą nie wróciła po nowym chińskim roku :( Knajpa kocami zasłonięta. Jeszcze trochę odczekam i chyba jakaś żałobę po utraconym lokalu zorganizuję.

  4. Marzec 11, 2010 o godz. 5:01 am, sis pisze:

    smutek mnie ogarnął na myśl o pani pierożkowej ;(…nie pytam jak się czułeś po tych potrawach ;)
    @em:dziękujemy za pozdrowienia i również pozdrawiamy :)

  5. Marzec 11, 2010 o godz. 9:13 pm, Kriss pisze:

    @sis: skoro nie pytasz to odpowiem… znakomicie!

  6. Marzec 11, 2010 o godz. 9:27 pm, Jarr pisze:

    Dobrze, że udało nam się odwiedzić panią Pierożkową. Na osłodę pozostały nam już tylko zdjęcia z jej baru.

  7. Marzec 12, 2010 o godz. 12:33 pm, YLK pisze:

    Dobrze trafiles, gratuluje! W Szanghaju sa na pewno jeszcze 2 meczety – jeden an starym miescie (Taoyuan), jeden na Pudongu (Yuanshen Lu), zdaje sie, ze wciaz funkcjonuje niewielki na ulicy Zhejiang w centrum (NB zalozony przez pakistanczykow przed wyzwoleniem) ale ten w Huxi jest najwiekszy i przyciaga najwiecej wiernych.

    Potrawy mzulmanskie wg sa rewelacyjne – na pewno smakowo – konkretne, a nie mdle i nijakie jak typowa szanghajska kuchnia. Mam nadzieje, ze ci smakowalo. Co do higieny, dla mnie wystarczajacy jest fakt, ze muzulmanie, chocby by przystapic do modlow, musza poddac sie ablucji, czego nie da sie powiedziec o wiekszosci kucharzy w chinskich knajpach…;(

    Acha, no i mieso jest czyste, bo pozbawione krwi, ktora zawiera w sobie mnostwo toksyn na skutek czesto malo humanitarnego zarzynania. Nie mowiac o tym, ze wieprzowiny – najgorszego ze wszystkich mies – muzulmanie nie tkna.

    Zdjecia swietne jak zwykle, Szanghaj na nich wyglada znacznie lepiej, niz w rzeczywistosci…:)

  8. Marzec 12, 2010 o godz. 6:38 pm, Kriss pisze:

    To prawda o zawartość martwić się nie trzeba, tylko czasem estetyka odstrasza bo nie sądzę by panowie robili sobie ciemny manicure. Jedzenie bezapelacyjnie smaczne, u chłopaka z fotki 1645 stołuję się przynajmniej raz w tyg.

  9. Marzec 12, 2010 o godz. 8:48 pm, Ewa pisze:

    Ten dzień jest nadzwyczaj soczysty i nie mam na myśli tylko potraw, klimat fotek niesamowity.
    Pozdrawiam (powrócona z urlopu Ewa)

  10. Marzec 20, 2010 o godz. 1:59 pm, YLK pisze:

    Ciemny manicure…:) Genialne okreslenie:) Chyba do tego przywyklem, natomiast zapach wieprzowiny mnie mdli, i nawet czyste paznokcie nie pomagaja. Stad pewnie pozytywniejszy odbior muzulmanskiego jedzenia.

  11. Kwiecień 29, 2010 o godz. 6:47 pm, Sabina pisze:

    Jak dojechac do tego duzego meczetu z targiem? Nie mowie o taksowce. Ktora to dzielnica?

  12. Kwiecień 29, 2010 o godz. 7:12 pm, kriss pisze:

    Changde Lu w połowie Aomen Lu i Yichang Lu. Dzielnica Jingan.
    常德路,近澳门路和宜昌路

Zostaw komentarz