Każdy profesjonalny turysta od czasu do czasu musi zjechać do bazy, uścisnąć rodzinę, nabrać zapasów, naładować baterie, poskładać klocki szarej rzeczywistości i wszystko zagryźć absolutnie doskonałym kołdunem. Choć jeśli mowa o bateriach to przy tak krótkiej i intensywnej wizycie w Polsce mogę mówić o ich rozładowaniu :)
Przerwa w nadawaniu wypadła w dość wyjątkowym momencie, gdyż bambino o imieniu shablog niedawno obchodziło swój pierwszy rok istnienia. Miało być na ostro, zmontowane wideo, pompatyczne hasła, przemarsz wojsk i cała propaganda w iście Chińskim stylu. Ot i skończyło się bez wpisu.
Nowego materiału jeszcze nie ma bo jet lag dopiero ze mnie schodzi, wiec pozostało jedynie „zapchać dziurę” kilkoma niepublikowanym fotkami z pierwszego i ostatniego miesiąca mojego pobytu w Szanghaju. Aby jednak nie obeszło się bez fajerwerków zostawiłem też wideo z ostatniego dnia Chińskiego Nowego Roku w Szanghaju. Tego wieczoru nie sposób było zasnąć, słuchać, czytać czy oglądać. Pozostało wdrapać się na dach i przypatrywać kolorowej rewolucji. Niesamowite wrażenie kiedy fajerwerki eksplodują pod a nie nad Tobą.
Zerkając wstecz dopiero widzę jak blog sie przepoczwarzał. Z początku opisy dla rodziny, znajomych, później galeria zdjęć, wideo i słowo bardziej przystępne dla tych, których nie znam. Dziś to ponad 1.5 tysiąca zainteresowanych z 20 krajów. Drobnica dla typowego bloggera, dla mnie niewyobrażalna liczba.
Cieszę się, że Ci którzy planują przyjazd opierają się na doświadczeniach z wpisów, a zdjęcia zachęcają do zwiedzania poszczególnych miejsc. Na wiele pytań przyszło mi odpowiedzieć i kilka zadań również zdołałem wykonać. Podium w tym temacie należy do Patrycji i układów scalonych, które w ilości sztuk dwie (a zazwyczaj dostarczane są tylko jako cały kontener), podróżowały ze mną 8tyś. kilometrów, aby w końcu spocząć przylutowane do motocykla pana Janusza :)
Żałuję, że nie mam więcej czasu na doszlifowanie tekstów i interpunkcji, ale czas to deficytowy towar, a my Chińczycy lubimy długo pracować ;) Z nadawania jednak nie zrezygnuję bo nowe tematy już na horyzoncie.
Dzięki za wsparcie dla tych co komentują i tych co przyglądają się z dystansu. Wszystkiego naj siostra ;)


Komentarze: 14 do “Historia pewnego bloga ze scalakiem w tle”
Zostaw komentarz