Na ten wyścig czekałem długo. Jeśli miałbym określić siebie jako kibica to chyba tylko kibica formuły 1 i Roberta, w którego wierze od początków kontraktu ze stajnią BMW Sauber. Obecność na torze Shanghai Circuit traktuje jako ukoronowanie tej ślepej wiary.
Bilet pokrywał testy, kwalifikacje i oczywiście sam wyścig. Przy okazji załapaliśmy się na Puchar Porsche, który wypadał blado przed tym co miało nastąpić dalej.
Na wstępie trzeba zaznaczyć, iż Chiny to nie najlepsze miejsce na tego typu rozgrywkę. Popularność tego sportu jest niewielka a i kibic jakiś taki zdezorientowany. Chińczycy najwyraźniej nie umieją pogodzić się z faktem, iż Schumacher nie jest związany z Ferrari przez co niemieckie flagi i czerwone barwy włoskiej stajni nadal stanowią jedność. Niewątpliwe największą gwiazdą jest tutaj wspomniany Shumi, a reszta (wykluczając Alonso i nieobecnego Raikonnena) to chyba tylko niewielki dodatek. Może się czepiam, ale mieszkańcy żółtego lądu biegający z flagami Hiszpanii czy Niemiec wyglądali dość komicznie.
Program dnia rozpoczynał się na 2h przez startem. Kilka testów, hymn narodowy no i parada kierowców autobusem przez cały tor. Miła niespodzianka dla kogoś kto relacje z wyścigu znał tylko z Polsatowego montażu. No i zaczęło się…
Ten kto chciał to widział lub przeczytał, więc za relację wyścigu zabierać się nie będę. Powiem tylko, że bolidy prezentują się przepięknie. Warkot silników jest potężny chociaż w naszym sektorze dźwięk roznosił się w górę i stopery do uszu nie były konieczne. Opowieści o nieświadomych chińczykach wpychających sobie i swoim dzieciom filtry od papierosów do uszu nie potwierdziły się, przynajmniej nie tam gdzie siedzieliśmy. Za to miejsce, które wybraliśmy było idealne, wyprzedzanie na długiej prostej, walka na szóstym zakręcie i zjazd to pitstopu, wszystko w zasięgu naszego wzroku.
Oglądanie Formuły z bliska to przede wszystkim możliwość porównania osiągów poszczególnych stajni. Tutaj faktycznie widać różnicę w wydajności bolidów jak i umiejętnościach kierowców. To co wyprawia Robert z R30 faktycznie wydaje się być ponad miarę tego auta. Jeśli chodzi o Schumachera, cóż na naszym zakręcie dostał lanie od prawie każdego kierowcy z czołówki. Trudno mówić o wielkim powrocie mistrza, zwłaszcza porównując osiągi Rosberga.
Pomijając żal utraty 3go miejsca muszę podkreślić, iż samochód bezpieczeństwa, który pozbawił podium Roberta faktycznie kręcił kółka do momentu aż reszta stawki dogoni trzech potencjalnych zwycięzców. Jestem w stanie zrozumieć widowiskowy aspekt tej decyzji jednak gdzieś umyka nieprzewidywalność tego sportu, ryzyko i dobrze dobrana strategia. Znając wygranych po drugim okrążeniu może byłoby mdło, ale za to jaka radość z 15 punktów. Piąte miejsce to też wyczyn przy Vettel’u na karku. Brawo Robert!



Komentarze: 12 do “Bo to dla kibiców jest!”
Zostaw komentarz