Expo reaktywacja

No i pojechali do domu. I dobrze bo kolejnej nocy w oku cyklonu czyli w gnieździe niemieckiego kibica chyba bym raczej nie zniósł. Gibając się „bezstronnie” z litrowym kuflem piwa do 5tej nad ranem liczyłem na gola bez względu na wynik… no i udało się, ale nie o tym.

Temat Expo znów powraca! Mimo mieszanych uczuć co do całej tej imprezy po raz kolejny wylądowaliśmy w lunaparku bez karuzeli i rollercoastera. Na początek Polski pawilon i obiecana akcja NDC.

Tutaj lekkie zaskoczenie, było jakby trochę lepiej, „Historię Polski” w końcu można było oglądnąć w 3D i choć nadal razi mnie depresyjny klimat filmu, całość technicznie naprawdę daje radę. Drugą niespodzianką był poczęstunek we wcześniej wspomnianej „restauracji”. Polscy kucharze wydzielali tłuste mięsiwo, ogórasa i chleb ze smalcem. Mimo, iż wg. ów kucharzy tylko sztućce mają z Polski, tego mi właśnie brakowało za pierwszym razem… małego zamieszania przy sekcji ze smalcem.

Mając niemiecki pawilon tuż obok grzechem byłoby nie spróbować szybkiej wizyty pod hasłem „Ich bin aus Deutschland”, jednak natykając się na trzeci poziom bezpieczeństwa rzekłbym, iż rozmowa się już nie kleiła.

Odmawiając sobie wątpliwej przyjemności kilkugodzinnego oczekiwania w kolejce, wyeliminowaliśmy praktycznie wszystkie ciekawsze pawilony: Hiszpania (2.5h), Japonia (3h), Tajlandia (3h), Arabia Saudyjska (podobno 6h!!!! – kolejkę widać na fotce 2326) … i tak dalej.

Na Expo nie ma patentu – albo odstoisz albo zakombinujesz, a z tym drugim już coraz gorzej. Jedyna opcja to szybka wieczorna runda kiedy chińczyk poczuje głód i senność. Uwierz mi jest ich sporo i przybywa. Licznik w metrze jednego dnia zanotował pół miliona gości dziennie… cały Gdańsk w jednym miejscu!

Wracając do domu nie czujesz satysfakcji tylko ból w nogach. Nie chcę być anty-promotorem tego „wydarzenia”, ale nie ma dla mnie pawilonu, który wart byłby czekania 3h w tłumie, w upale nie do zniesienia. Co mnie fascynuje w Expo jest właściwie poza murami: drogi, metro i wszelkie udogodnienia, które bądź co bądź ułatwiają życie na co dzień (a jednocześnie skazały na banicję tych co stali całemu przedsięwzięciu na drodze… dosłownie).

Mimo wszystko nie zrezygnuje z dalszych prób bo czym są dwa dni w wielkim 6cio miesięcznym planie, a przed nami jeszcze dni trójmiasta…

Jako ciekawostka krótki klip z nocy Argentyna : Niemcy w pubie O’Mally.

Napisane przez:

komentarzy 5 do “Expo reaktywacja”

  1. Lipiec 8, 2010 o godz. 7:18 pm, Jarr pisze:

    – Wow, JJ w końcu będzie zadowolony za naklejkę, ale Ty poniesiesz koszty jej usunięcia, faktura przyjdzie z MSZ-tu ;))
    – 26 zł za Ambera, to już chyba przesada, trzeba napisać do Bielkówka żeby się nie wygłupiali.
    – Czy Ci mili Panowie na 2314 są z Nowej Zelandii?

  2. Lipiec 8, 2010 o godz. 8:14 pm, Kriss pisze:

    Jakie koszty usunięcia, w całym tym zamieszaniu chodzi przecież o promocje… zresztą kto powiedział, że to ja przyklejałem? Tak Ci panowie są z NZ. Była jeszcze pani z fajnym tatuażem na twarzy, ale jej nie ustrzeliłem.

  3. Lipiec 9, 2010 o godz. 5:37 am, jungle jesuss pisze:

    jeeeeeeeee!!!!!! dałeś radę!!!! jesteś super wielki!!!

  4. Lipiec 9, 2010 o godz. 2:52 pm, Kriss pisze:

    Sie wie!

  5. Lipiec 10, 2010 o godz. 4:10 am, josp pisze:

    ale głupi ci niemcy

Zostaw komentarz