Qingdao – Gambei z całym światem!

Festiwal piwa w Qingdao odbywa się co roku i jest swego rodzaju Chińskim Oktoberfestem w środku sierpnia. Dowiedziałem się o nim zaraz po przyjeździe do Szanghaju i w samym pomyśle zakochałem się od pierwszego czytania.

Blogger opisywał jak to cały festyn przebalował bez wydania złamanego grosza, a wszystko pod pretekstem niesamowitej gościnności mieszkańców i ich dumy z produkcji piwa Tsingtao. Nie trzeba być smakoszem aby taka treść połechtała stopę turysty na Chińskim szlaku, a przy odrobinie wyobraźni można nawet zobrazować sobie kawałek Bawarii tysiące kilometrów od oryginału.

Ów browar tak naprawdę jest tworem Niemców, którzy od 1897 do I-szej wojny światowej władali okolicą, a samo miasto stanowiło bazę morską Cesarstwa Niemieckiego na Dalekim Wschodzie. Patrząc na architekturę, zwłaszcza tą przy samym wybrzeżu, trochę pod górkę i za drzewami, faktycznie można odnaleźć ślady przedwojennej europejskiej szpachli. Tu i ówdzie domostwa wzorem przypominały zarówno oliwskie budynki jak i te z Jaśkowej Doliny. Przy odrobinie wolnego czasu można zaliczyć całkiem sympatyczny spacer w o dziwo cichych zakamarkach miasta.

Wracając do samego festiwalu, nic z zachwalanych treści nam się nie przydarzyło. Browar był droższy niż na mieście, sama lokalizacja nie miała za wiele wspólnego z moim wyobrażeniem takiej imprezy, którą ulokowałem gdzieś niedaleko centrum, najlepiej koło morza, a i atmosfera jakaś bardziej odpustowa. Tak, festiwal piwa w Qingdao to gigantyczny odpust z małym lunaparkiem, tonami jedzenia i rodzinami z przekroju 8 miesięcy do 80 lat.

Trzy browary później nie miało to żadnego znaczenia. Wtopiliśmy się w tłum zmieniając piwne namioty jak chińska para młoda zmienia ciuchy na weselu. W rytmie disko i w aromacie pieczonego mięsiwa kosztowaliśmy nektar jaki tylko wszedł pod rękę… a pot po ciele spływał. Imprezę uznaję z udaną, a toaletę bez kabin z kilkuosobowym kucającym rzędem ściśniętych w trwodze panów za nowe odkrycie społecznej jedności.

Samo miasto za bardzo mnie nie zachwyciło. Korki na drogach, o taksówkę po 35min oczekiwania można się pozabijać a plaże trudno nazwać plażami. Biedni Chińczycy bez większych alternatyw taplają się w czymś co Marcin nazwał szlamem po pierwszym teście.

Może wrażenia zostały lekko zmodyfikowane przez zatrucie owocami morza w nocy po festiwalu, a może po prostu są takie miejsca, które od początku nie leżą. Dla mnie Qingdao to właśnie takie miejsce, ale mają festiwal… festiwal piwa. To wystarcza.

Następny przystanek Shanghai Oktoberfest!

Napisane przez:

komentarzy 8 do “Qingdao – Gambei z całym światem!”

  1. Sierpień 20, 2010 o godz. 4:14 pm, Marcin pisze:

    czegos mi brakuje w tym wpisie…juz wiem:
    „I przy okazji chcialem podziekowac autorowi zdjeć 2528 i 2537 za profesjonalizm i doskonale oddanie chwili, jak rowniez za bezinteresowne uzyczenie swojego lepszego profilu na kilku pozostalych zdjeciach.” Chociaz nie wiem czy nie przyczyni sie to do zwiekszenia ogladalnosci.
    A&K – kolejnych 10 lat… przynajmniej!!!

  2. Sierpień 20, 2010 o godz. 6:57 pm, kriss pisze:

    I przy okazji chciałem podziękować autorowi zdjęć 2528 i 2537 za profesjonalizm i doskonale oddanie chwili, jak również za bezinteresowne użyczenie swojego lepszego profilu na kilku pozostałych zdjęciach… no i za logistyczną stronę operacji „szampan” ;)

  3. Sierpień 21, 2010 o godz. 5:35 am, Patrycja pisze:

    Po zdjęciu 2528 od razu się zorientowałam, że to Wasze okrągłe święto :))) Niektórzy próbują wybrać na tę okazję, jak najładniejsze miejsce… Wy na odwrót… Bardzo odważnie i nietypowo ;)
    Kochani, samych szczęśliwych i radosnych chwil na dalszej drodze życia! Buziaki ode mnie i dzieciaków, bo mąż, to na pewno sam się odezwie.
    PS Co ten pan robi na foto 2522? Pytam, bo od niedawna bułki w domu piekę i jeśli lepiej jest je walić takim młotem przed pieczeniem, to dajcie znać, zastosuję.

  4. Sierpień 24, 2010 o godz. 4:26 pm, Jarr pisze:

    Czy europejskie piwo smakowało jak europejskie piwo, czy jak 3% Tsingtao?

    Sto lat, sto lat oczywiście ;)

  5. Sierpień 24, 2010 o godz. 9:51 pm, blunatik pisze:

    Są jeszcze „oktoberfesty” w Xi’an (lipiec), Dalian (siepień), oraz Kunshan, który rozpoczyna się jutro i jest niedaleko Szanghaju. Dobra okazja, by poznać nowy kawałek Chin ;) A założę się, że jest ich jeszcze więcej… Pozdrowienia z Szanghaju.

  6. Sierpień 27, 2010 o godz. 9:56 am, Kriss pisze:

    @Patrycja: Dzięki, nietypowe łatwiej zapamiętać ;) Pan na fotce ubija naleśniki i oczywiście, że jest lepiej walić takim młotem. W OBI powinni takie sprzedawać ;)
    @Jarr: Smakowało jak europejskie, ale nie wszystkie… tylko te z butelki/puszki.
    @blunatik: Dzięki za namiary, wszystkich nie sposób zaliczyć. Btw.fajne fotki.

  7. Sierpień 27, 2010 o godz. 5:34 pm, Matka Polki pisze:

    Czy moglibyście namierzyc sklep, w którym moznaby kupic taki praktyczny stroj dla dziecka jak ze zdjecia 2526? ;) Idealny dla Polki. Nawet nocnik nie jest wtedy potrzebny ;) Generalnie obserwuje wysyp ciekawych strojów i nakryc glowy w tym wydaniu Shanghai Weekly ;)

  8. Sierpień 31, 2010 o godz. 10:13 am, kriss pisze:

    Tak się składa, że jesteśmy oficjalnym dystrybutorem jednostronnych praktycznych szmatek dla dziecka ;). Nocnik faktycznie niepotrzebny, do każdej pary dodajemy podwójną stronę A3 z gazety codziennej dla wygody sprzątania ;)

Zostaw komentarz