Święta za pasem i czarne chmury nad karpiowym łbem. Powoli przebieramy nóżkami aby po kolana wpaść w śnieżny polski puch, tymczasem w Szanghaju woki rozgrzane do czerwoności bez względu na porę roku.
Temat kulinarny chodził za mną od dawna, nawet w formie cyklicznej i wreszcie doczekał się pierwszej próby tuż przed wielkim, masowym obżarstwem. Po doświadczeniach ze świńskimi uszami, jelitem grubym (o zgrozo), czipsami ze skóry ryby, skondensowanej krwi czy spijaniu szpiku z kości słomką, śmiem twierdzić, iż jako takie prawo do wypowiedzi mi się należy. Jedno jest pewne: nie wszystko co źle brzmi musi źle smakować, a jeśli chcesz posmakować prawdziwej chińskiej kuchni to tylko w Chinach ;)
Jak kraj długi i szeroki, kubki smakowe Chińczyka różnią się w zależności od regionu. Makaron czy ryż na południu i północy choć w podobnej formie, funkcjonuje jako inny element posiłku. Raz zasłyszałem, iż u niektórych makaron zastępuje popcorn podczas wieczornych seansów filmowych, więc kulinarne przyzwyczajenia chińczyków nie mają za bardzo odniesienia do kultury zachodu. Chyba, że w lodówce masz tylko majonez i paczkę świderków Malma na półce.
Nie ma jednej kuchni chińskiej, są za to regionalne: syczuańska, hunańska, szanghajska czy też z prowincji Yunnan itd. I ja na początek właśnie o tych. Z upływem czasu i migracją ludu niektóre smaki i potrawy zaczęły się dość mocno zazębiać bądź jak w przypadku kuchni z prowincji Yunnan czerpać całymi garściami od braci i sióstr. Spośród wymienionych, kuchnia syczuańska jest najpopularniejszą i jedną z najbardziej pikantnych. Podstawowe składniki to anyż gwiaździsty, czosnek kolendra i oczywiście chili. Jak każda kuchnia chińska i ta szczyci się ogromną ilością pozycji w menu i jakąś konkretną ulubioną potrawą. W moim przypadku będzie to marynowana wołowina w pikantnej zalewie i bakłażan z wieprzowiną. W hunańskiej boskie żeberka czy sfermentowane, zielone jaja, a w yunnanskiej korzenie lilii z orzechami. Dla każdego coś dobrego!
Nie sposób opisać wszystkiego, zwłaszcza, że niemal każda potrwa na stół trafia w takiej postaci jaką trudno sobie wyobrazić podczas rodzinnej schadzki przy schabowym. Pół ścięta zalewa z jaj z muszlami, języki z kaczki, przecięta na pół wędzona kacza głowa czy osławione kurze łapki we wszelakiej formie. Chińczycy zajadają wszystko, a między posiłkami wspomagają się przekąskami, które na pierwszy rzut oka (w opakowaniu) sprawiają wrażenie cukierka, ale okazują się kaczą wątrobą w galarecie.
Mimo wszystko kuchnia chińska bazująca na szybkim przygotowaniu posiłku jest bogata w potrawy „nieinwazyjne”, atrakcyjne dla długonosych gości. Takie właśnie prezentuje w poniższej galerii.
Na dokładkę dorzucam film z restauracji hot pot, gdzie makaron zatańczy dla Ciebie zanim trafi do gara… bo posiłek to nie tylko dobra strawa, a również towarzyska zabawa.
Tego Wam życzę przez kilka nadchodzących dni. Smacznego ;)


Komentarze: 15 do “Kubki smakowe mandaryna”
Zostaw komentarz