Hałas na mieście

Dla dwóch pierwszych osób, które napiszą maila do redakcji wjazd za darmo… kto by się spodziewał, że w 20milionowym metropolii to takie proste – 30rmb zaoszczędzone ;) Wata w uszy i kierunek Livebar.

Jakiś czas temu Livebar zmienił lokalizację, chociaż to nadal dystans 60-70rmb od centrum. Ważne, że klimat pozostał. Wraz z Michaelem, ex-perkusistą All Its Grace ruszyliśmy testować chińską scenę ciężkiej nuty, która to do największej nie należy. Przynajmniej nie ma zbyt wielu miejsc gdzie można by jej zakosztować. Typowe lokale to właśnie Livebar i doskonały Yuyintang. Dorzuciłbym jeszcze Mao Livehouse, ale tam pogrywa o wiele szersze spektrum artystów.

Wracając do Livebar’u docelowo przyjechaliśmy posłuchać królów szanghajskiego metalu Chaos Mind, ale The Fever Machine, rockowy projekt wokalisty a za razem współwłaściciela klubu wypadł pomyślnie prezentując z klasyczny riff. Chaos Mind zjawił się z własnymi pachnącymi gruppies na obcasach – ciekawy kontrast, który gdzieś na video złapałem.
Po koncercie miała odbyć się domówka, ale chłopakom chyba pary zabrakło. Mój kompan uznał, iż szanghajski metal czerpie inspiracje ze wzorców sprzed 5-10 lat i jeszcze trochę muszą nadrobić.
Poza gwiazdorami na scenie pojawiła się grupa 4 laowai Stegosaurus? grająca jurassic rock oraz jednoosobowa armia: wokal, perkusja, performance czyli Paris.

Nieco później do życia powrócił odrestaurowany klub Yuyintang. Lifting sporo poprawił chociaż nowy bar nie bardzo pasuje do punkowego charakteru tego miejsca, a właśnie o punk idzie. Yuyintang to miejsce, które daje szanse młodym artystom oraz gościom chociażby z Japonii. Tym razem trafiliśmy na The Instigation i Loudspeaker. Mimo świetnej atmosfery nie można ukryć faktu, iż widownia nie jest do końca autentyczna. Sala wypełniona expatami poszukujących alternatywy dla plastikowych klubów w centrum miasta, ale skoro sam na co dzień pogo nie praktykuje nie mam co się czepiać. Każdy przychodzi tu dla muzyki i klimatu, który zadowala w 100%.

Szkoda, że tak krótko, ale zawsze zostaje The Shelter na dobitkę.

Więcej wiedzy o ciężkiej nucie w Chinach tutaj.

Napisane przez:

komentarzy 5 do “Hałas na mieście”

  1. Kwiecień 2, 2011 o godz. 1:31 am, sis pisze:

    Brat szacun,że wytrzymałeś to live….ja mam dosyć po tych kilku minutach ;)) a tak poza nawiasem, nie przypominam sobie żebyś był fanem takiej muzy? ;)

  2. Kwiecień 2, 2011 o godz. 5:27 am, kriss pisze:

    To mało pamiętasz… Pantera – Vulgar Display of Power się przypomina :)

  3. Kwiecień 4, 2011 o godz. 3:31 pm, sis pisze:

    :))) no coś mi zaczęło świtać ;)

  4. Kwiecień 12, 2011 o godz. 11:58 pm, Mirek pisze:

    hey kuzyn,a ja myslalem ze ja juz jestem bardzo wytrzymaly jezdzac na
    ROCK AM RING :-)

  5. Kwiecień 14, 2011 o godz. 12:09 am, Kriss pisze:

    Nie jest tak źle jak nie stoisz przy głośnikach ;) Dobre „solo” na końcóweczce wideo.

Zostaw komentarz