Święto koni mechanicznych

Minionego weekendu cyrk po raz kolejny zjechał do miasta. Święto fanów sportów motorowych oraz amatorów pikników pod chmurką z zatyczkami w uszach. Grand Prix Chin Formuły 1.

Odliczałem miesiące do tego spektaklu, aż wreszcie nastąpił w najgorszej możliwej konfiguracji… bez Roberta. Już wcześniej pisałem, iż fanem jego jestem i basta, więc powtarzać się nie będę. Przyjedzie jeszcze czas na mistrza, a tymczasem show musi trwać.

Tym razem zasiadłem w innej części toru aby spojrzeć na wszystko z innej perspektywy. Mieć baczność na pit stopy, ale przede wszystkim na widowiskowy start i pierwszy zakręt. Okazało się, że to właściwie wszystko jeśli chodzi o dynamizm na torze. Prawdziwy wyścig odbywał się po drugiej stronie przy szóstym zakręcie gdzie siedziałem rok temu.

Biorąc jednak pod uwagę wygraną Hamiltona, trafiłem w dobre miejsce. Dwa ostatnie rzędy za mną zajmowali Brytyjczycy o szerokim przedziale wiekowym i uzbrojeni w alkohol po zęby. To ostatnie może akurat nie zawsze korzystnie wpływało na nastroje reszty kibiców, w tym sporej dawki Chińskiej publiki o niemieckich poglądach. Mi również udzielił się agresor wobec nieskoordynowanego biesiadnika przez co straciłem jedno cenne okrążenie :) Mimo wszystko dobrze jest siedzieć ze zwycięzcami.

Nawiązując do tytułu, dla mnie ten weekend to święto. Siedząc na trybunach może nie wszystko daje się prześledzić, nie wszystkie statystyki są w zasięgu ręki, ale atmosfera jest wyjątkowa. Parada bolidów na „ślimaku” pierwszego zakrętu rekompensuje wszystko.

Szacun dla Webber’a… ależ było głośno!

Jakby tego było mało, dwa dni później rozpoczęły się 14ste Międzynarodowe Targi Motoryzacyjne. Zapraszam do galerii, jeśli ktoś ciekawski.

Napisane przez:

komentarze 3 do “Święto koni mechanicznych”

  1. Kwiecień 19, 2011 o godz. 1:53 am, sis pisze:

    a jak Twoje uszy?

  2. Kwiecień 19, 2011 o godz. 2:33 am, Chuck pisze:

    panie tancerki sztywne jak w zeszłym roku ;) a gdzie relacja z powrotu do domu?

  3. Kwiecień 19, 2011 o godz. 8:49 pm, Kriss pisze:

    @sis: uszy spoko, miałem pomarańczowe zatyczki
    @Chuck: sztywniejsze niż w zeszłym roku, nawet zooma nie robiłem ;) relacja z powrotu do domu? To, że 2h wracałem czy to, że dostałem 4 telefony do prostytutek? :)

Zostaw komentarz