Toczenia śliny ciąg dalszy

Miało być cyklicznie, więc kontynuuję zaklinanie kubków smakowych. Dziś na tapecie kuchnie z dwóch prowincji: Xinjian (Sindzian) i Yunnan. Dobór nie przypadkowy bo starcie północy i południa ma charakter globalny i każdemu łatwiej przyswoić różnice.

O smakach z prowincji Yunnan było już w grudniu, ale od tamtej pory sporo się zmieniło. Odwiedzając Kunming nabrałem szacunku do owej kuchni co świadczy tylko o tym, że trzeba być aby poczuć. Kozi ser, grzyby, poczciwe ziemniaki zapadły w pamięć i ruszyliśmy w pogoń za smakiem południa w Szanghaju. Jak się okazuje jest tego nie mało, począwszy od lokali bardziej w gust kulinarny turysty do tych odzwierciedlających prostotę potraw. To drugie odpowiada mi bardziej choć nie oznacza to od razu, że wisisz na krawędzi ulicy, trzymając się kurczowo lepkiego krzesełka. Jeśli chodzi o yunnańskie lokale, można zjeść w przyjemnej, a nawet stylowej atmosferze.

W przypadku kuchni z prowincji Xinjian jest trochę inaczej. Jedynie Xibo stara się nadrobić stylizacją co jak najbardziej się udaje, ale prawdę powiedziawszy nie jest konieczne.
Jak na ludzi północy przystało, do tego sporą mieszankę etniczną, kuchnię reprezentuje mięsiwo. W tym głównym przedstawicielem jest baranina. Potrawy Sindziańskie są dość proste, ale charakterystyczne. Jogurt naturalny, o który nawet w sklepach trudno, funkcjonuje jako poranne danie, sos do pity lub deser z rodzynkami. Kebaby, szaszłyki to zasługa największej z grup etnicznych, Uyghur (lud turecki liczący sobie około 12 milionów). O warzywach specjalnie nie wspominam, ale oczywiście funkcjonują praktycznie w każdym daniu z papryką na czele. Ciekawostką jest fakt, iż wśród podstawowych przypraw jak kminek, pieprz czy chili, kuchnia Xinjiańska wykorzystuje tłusz z mięsa do podkreślenia smaku. Z Xindziańskiej restauracji z pewnością nie wyjdziesz nienasycony, a jak popijesz ciemnym lokalnym browarem to i uśmiech na dłużej pozostanie ;-)

W obu przypadkach menu jest kompromisem pomiędzy klimatem regionu, a wpływem grup etnicznych na dany teren. Niesamowite jest to jak bardzo historia i tradycja kulinarna odgrywa rolę przy codziennych zmaganiach z głodem. Nawet najprostrze danie na rogu ulicy ma jakąś przeszłość i napewno znajdzie się ktoś kto jest w stanie Tobie o tym opowiedzieć. Tak było w moim przypadku kiedy patrząc mętny na wywar z makaronem nie zdawałem sobie sprawy z jego sześćset letniej tradycji. I weź to nie czuj szacunku do chochli.

Adresy do odwiedzonych lokali poniżej galerii ;-)

  • Mia’s Yunnan Kitchen, 45-47 Anfu Lu, obok Wulumuqi Lu
    安福路45-47号, 近乌鲁木齐路
  • Lost Heaven, 38 Gaoyou Lu, obok Fuxing Xi Lu
    高邮路38号, 近复兴西路
  • Legend Taste, 1025 Kangding Lu, obok Wuning Lu
    康定路1025号, 近武宁路
  • Southern Barbarian, 2/F, Area E, Ju’Roshine Life Art Space, 169 Jinxian Lu, obok Maoming Nan Lu
    进贤路169号生活艺术空间E区2楼, 近茂名南路
  • Xibo, 3/F, 83 Changshu Lu, obok Julu Lu
    常熟路83号3楼, 近巨鹿路
  • Yeshari Xinjiang Restaurant, 106 Nandandong Lu, obok Tianyaoqiao Lu
    南丹东路106号, 近天钥桥路
  • Dunhuang Xiaoting 敦煌小亭, 333 Changde Lu, obok Beijing Xi Lu
    常德路333号, 近北京西路

Napisane przez:

komentarzy 5 do “Toczenia śliny ciąg dalszy”

  1. Lipiec 11, 2011 o godz. 10:22 pm, Jarr pisze:

    Pan Bikont ze swym ziomkiem Makłowiczem powinni poczuć oddech konkurencji na plecach! Krissu, jestem głodnyyyyyy ;)

  2. Lipiec 13, 2011 o godz. 6:43 pm, Matka Polki pisze:

    Lost Heaven mmmmmm…. wciąż pamietam ten smak ;) tez sie glodna zrobilam ;)

  3. Lipiec 15, 2011 o godz. 2:26 pm, Kriss pisze:

    Też mnie ssie, ale przyznam, że niektóre potrawy odstawie na długo po eksperymentach na potrzeby wpisa.

  4. Lipiec 20, 2011 o godz. 10:15 pm, sis pisze:

    Ależ ślinka mi pociekła,mniam … zaskoczyły mnie te dania z ziemniakami :)
    Czemu odstawisz nie były smaczne czy było ich za dużo? ;)

  5. Lipiec 21, 2011 o godz. 8:55 pm, kriss pisze:

    Trochę za często i za dużo :-)

Zostaw komentarz