„Wszyscy jesteśmy nomadami!” – podsumował Victor Garza podczas seminarium „Transformacyjna podróż przez 45 krajów”. Znalazłem się tam zupełnie przypadkowo, ale nie przypadkowe było grono słuchaczy wczuwających się w jego historię. Mieszkańcy każdego kontynentu z własnym bagażem doświadczeń bez względu czy to żona męża na kontrakcie czy wieczny tułacz z plecakiem. Co za różnica, wszyscy jesteśmy daleko od domu.
W każdym innym przypadku podróży, im dalej tym lepiej, lecz kiedy nadchodzą Święta robi się za daleko. Tym bardziej jeśli przebywasz w Państwie Środka, kompletnie pozbawionym świątecznego klimatu, zapachu goździków i znajomych dźwięków. Gigantyczne choinki w centrach handlowych i kurierzy pocztowi w mikołajowych czapkach to nie wszystko. Chodzi przecież o ducha świąt, którego można wskrzesić w rodzinnym gronie.
W tym roku takiego ducha wskrzeszaliśmy razem z rodziną Kwiatkowskich będących w podróży od października. Przygoda zawiodła ich do Szanghaju i po wymianie kilku zdań zasiedliśmy razem do wigilijnego stołu by poczuć dom na obcej ziemi.
Kulinarnie wspiąłem się na wyżyny swoich możliwości lepiąc pierogi z kapustą i grzybami na odpowiednio przygotowanej pralce. Chuck przez 3 dni dusiła kapustę na bigos, a rybę zastąpiło sushi. Taki azjatycki akcent co by nie było, że się odcinamy :)
Były historie z Tanzanii, Indii i z miejsc, które również odwiedziliśmy. Przed nimi jeszcze długa droga i jeszcze większa przygoda. Dziękuję za wspólnie spędzony czas, posiłek i za odrobinę domowego klimatu świąt.
Pozdrawiam i zapraszam do śledzenia rodzinki z pewną misją: 15 na 15 w 15
Szczęśliwego Nowego Roku!!!


Komentarze: 5 do “Święta nomadów”
Zostaw komentarz